To moment, na który wielu fanów czekało od lat. Kathleen Kennedy oficjalnie ustępuje ze stanowiska prezeski Lucasfilmu, kończąc jedną z najdłuższych i najbardziej burzliwych er w historii marki Star Wars.

Kathleen Kennedy odchodzi… ale zostaje!

Kennedy pozostaje w Lucasfilmie jako producentka (The Mandalorian and Grogu oraz Star Wars: Starfighter), ale to już nie ona będzie wyznaczać kierunek, w jakim rozwijać będzie się odległa galaktyka. Ster przejmuje duet, który może okazać się dokładnie tym, czego potrzebowała marka:

  • Dave Filoni – nowy President & Chief Creative Officer, człowiek, którego wielu fanów uważa za duchowego spadkobiercę George’a Lucasa.
  • Lynwen Brennan – Co-President, odpowiedzialna za operacje i strategiczne zarządzanie studiem.

To zmiana, która może wreszcie przynieść spójność, konsekwencję i, co najważniejsze, wizję. Filoni od lat udowadnia, że rozumie DNA Gwiezdnych wojen lepiej niż ktokolwiek inny. Teraz po raz pierwszy dostaje realną władzę, by tę wiedzę przekuć w przyszłość całej marki.

Czy to początek nowej ery? Wszystko wskazuje na to, że tak. Po latach kontrowersji, podziałów w fandomie i projektów, które nie zawsze trafiały w gust odbiorców, Lucasfilm wchodzi w etap, który może przywrócić fanom wiarę w to, że Star Wars znów będzie opowieścią, która łączy, a nie dzieli.

Jedno jest pewne, odległa galaktyka dawno nie była w tak ciekawym momencie.

Źródło: link.