
| O stronie > Wassup? | nasze bannery |
![]() |
|
|
Raport z I Urodzin Bydgoskiego Fanklubu Star Wars wtorek · 3 maja 2005 · 23:27 · Ante Gregu ![]() W dniu 16 kwietnia Roku Pańskiego 2005 w mieście zwanym Bydgoszczą odbyła się szczególna uroczystość dla fanów zrzeszonych w Bydgoskim Fanklubie Star Wars. Jak się pewnie domyśliłeś, drogi czytelniku, chodzi o I Urodziny Bydgoskiego Fanklubu Star Wars. Obchody odbywały się dwufazowo. Część oficjalna miała miejsce w pizzerii Capri na Starym Rynku, a część nieoficjalna na Barce. Oczywiście najpierw zajmiemy się częścią oficjalną. Zaczęliśmy zbierać się na miejscu krótko przed godziną 16.00. Niektórzy byli wcześniej, by wszystko przygotować(czytaj Rajourney przyniósł co potrzeba i zorganizował co trzeba). Wprawiając się w odpowiedni nastrój zaczęliśmy od zamówienia napoju regeneracyjnego o złocistym połysku i odpowiedniego jadła (jako że byliśmy w pizzerii, łatwo domyślić się, czym się posilaliśmy). Niektórzy próbowali nawrócić Chabo i Ragnusa na właściwą stronę, czyli przekonać ich, by dali sobie spokój z obowiązkami czekającymi ich na miejscu i jednak wybrali się z nami do Poznania. Inni mieli pecha i usłyszeli, co podnieca Lukasa (dla zainteresowanych podam, że jedną z tych rzeczy jest strój Sitha, o innych nie będę wspominał). Ci, co mieli szczęście, opowiadali sobie w tym czasie wrażenia z gier dziejących się w wiadomej galaktyce. Jak powstała odpowiednia atmosfera, rozpoczęliśmy właściwe obchody urodzin – uczczone lampką szampana. Po oficjalnym uczczeniu faktu urodzin rozpoczęliśmy dyskusje wszelakie, a dokładniej rzecz biorąc - dotyczące przyszłości naszego fanklubu. Żeby nie zapeszyć nie podam szczegółów, ale jeśli wszystko przebiegnie pozytywnie, to w najbliższych miesiącach zajdą zmiany korzystne dla wszystkich fanów. Zajęliśmy się także konsumpcją tortu przyniesionego przez Rajourneja, a upieczonego przez jego rodzicielkę (jeśli gotuje tak jak piecze to chłopak ma dobre jedzonko w chacie). W trakcie Urodzin rozegraliśmy także I Bydgoski Turniej Sabacca. Skoro w tym miejscu o tym wspomniałem to od razu przejdę do opisu turnieju. Najpierw Ragnus przypomniał zasady i zaprezentował nagrody. Do wygrania był zestaw klocków Lego i fan art przedstawiający Bobę Fetta. Po krótkiej dyskusji zrezygnowaliśmy z zasady winner takes all (a szkoda, bo by mi się bardziej opłaciło, jak pokazała przyszłość). Wybraliśmy krupiera, a dokładniej rzecz mawiać Rajourney zgłosił się na ochotnika. Ustaliśmy, że będą 2 drużyny po 5 osób, a do finału przejdą po dwie osoby , które po 5 rozdaniach będą miały największą ilość kredytów, chyba że po mniejszej liczbie rozdań zostaną 2 osoby. Natomiast w finale odbędzie się 10 partii, jeżeli szybciej nie zostanie 2 graczy. Zwycięzcą zostaje ten, kto na koniec będzie miał najwięcej kredytów. W pierwszej drużynie znaleźli się: Chabo, Long J.B., fan_Star_Wars, Ante Gregu, ArTooRo. W drugiej znaleźli się: Lukas, Kosmita, Obi Wan, Drago i Ragnus. Po skompletowaniu obydwu drużyn rozpoczęliśmy I Bydgoski Turniej Sabacca o Tytuł Bydgoskiego Mistrza Sabacca. Z pierwszej drużyny do finału dostali się: Chabo (jak widać studia z psychologii przydają się na coś), Long J.B.(typowany jako czarny koń), a z drugiej drużynki Lukas (wszyscy wiemy, jak to zrobił, przynajmniej ci, co zgrali z nim na Barce) i Kosmita (jak widac opłaca się czytać odpowiednie książki). W finale rozegraliśmy wszystkie 10 partii. Teraz trzeba by napisać, kto wygrał. Stos kredytów przy wygranym był na tyle duży, że nawet nie trzeba było dokładnie przeliczać tej ilości, by ustalić wygranego turnieju. Trochę głupio, że ja piszę o tym, kto wygrał bo… to ja wygrałem (dla niezorientowanych dodam, że ja to Kosmita). Drugie miejsce zajął Lukas. Jako zwycięzca miałem prawo wyboru nagrody, oczywiście oprócz tytułu Bydgoskiego Mistrza Sabacca, więc wybrałem fan art przedstawiający Bobę Fetta. Lukas dostał zestaw klocków Lego. Po turnieju rozpoczęliśmy ponownie dysputy. Przedyskutowaliśmy sprawy klubowe, uzgodniliśmy szkic działań po premierze EIII. Tematy stawały się coraz to ciekawsze w miarę, jak spożycie rosło. Dlatego zdecydowaliśmy, że pora zakończyć część oficjalną i przejść do tej mniej oficjalnej. Udaliśmy się na Barkę. Niestety, w trakcie drogi i krótko przed wyruszeniem niektórzy fani postanowili nas opuścić. Na Barkę dotarli Ante, Long J.B., Ragnus, ArTooRo, Rajourney i Kosmita. Pojawił się jeszcze fan_Star_Wars, ale chłopak się zadekował ze swoja panią w innej części Barki i miał przez to pecha, bo stał się celem dla Lukasa (a co robi Lukas po piwie to dobrze wiemy). Większość fanów mimo wcześniejszych zapewnień nie została długo. Więc Rajourney i Kosmita byli zmuszeni sami kontynuować urodziny. I tak osamotnieni, tylko we dwójkę dzielnie przez parę godzin wytrwaliśmy na placu boju. Kilka razy padły zdania o spożywaniu złocistego trunku, dlatego chciałbym uspokoić zaniepokojonych rodziców, o ile to czytają (mam nadzieję, że nie), że żadna osoba niepełnoletnia nie spożywała alkoholu, a pełnoletni czynili to w ilościach małych. Było co prawda dwóch osobników spożywających w większej ilości, ale nie będę pisał kto to, bo nie chcę wkopać Rajourneja i Kosmity. Trzeba jeszcze wymienić, kto był na Urodzinach: Ante Gregu, Long J.B., Ragnus, ArTooRo, Lukas, fan_Star_Wars, Rajourney, Kosmita, Chabo, Drago, Obi-Wan. Teraz trzeba by napisać parę słów na koniec, ale zamiast niego oddam głos innym uczestnikom urodzin: Lukas: Urodziny jako tako wypadły w miarę możliwie. Ale najbardziej Turniej sabacca, był wypas. Chciałbym, aby ta atmosfera, która była na urodzinach i spotkaniach nadal się utrzymywała i jednocześnie mam cichą nadzieję, iż pokażemy prawdziwe umiejętności innym ludziom, którzy żyją w stagnacji, a w szczególności maskończykom. Ante Gregu: No to mamy już rok na karku. Pamiętam pierwsze spotkanie: wszyscy speszeni, nikt nikogo nie zna, nie wiemy za bardzo, o czym rozmawiać. Teraz już się dużo zmieniło: znamy się dobrze, a gdy się spotykamy, ciężko nam zamknąć usta. Aby się lepiej słyszeć wymyśliliśmy, aby się spotkać w miejscu bardziej odludnym niż Barka Jabby, która jako punkt docelowy comiesięcznych pielgrzymek fanów służyła nam od drugiego spotkania. Urodziny hucznie obchodziliśmy w pizzerii Capri - ostatnim miejscu, które chciałbyś odwiedzić na Tatooine. Była cisza, był spokój, ale to nie nasza Barka. Nie dziwię się więc, że szybko wróciliśmy do stałego miejsca spotkań. Znów te westchnienia fanów - "Patrz, to tu Leia udusiła Jabbę!" cieszył się jeden, drugi zachwycał się twi'lekańskimi tancerkami, inny non stop wypatrywał małego R2 roznoszącego alkohole. Barka - tyle wspomnień przez ten rok się nam nazbierało... Rajourney: W mojej opinii znakomicie spisał się organizator imprezy (dla niezorientowanych – był nim właśnie Rajourney – przyp. red.). Poza tym podobała mi się do pewnego stopnia atmosfera jedności i tego, że lubimy być razem (z małymi wyjątkami, ale o tym cisza). MAY THE FORCE BE WITH YOU!!! Kosmita zwany także I Bydgoskim Mistrzem Sabaca P.S.1 Tradycyjnie jakbyście mieli jakieś uwagi lub propozycje to piszcie [email protected] P.S.2 Wie ktoś może, czemu na większości zdjęć jest napój regenerujący ciało i umysł ??? P.S.3 Za rok na kolejnych urodzinach będzie jeszcze więcej atrakcji! ![]() Dobieranie karty, czyli rozgrywka w toku ![]() Lukas opowiada o swoich przeżyciach ![]() Pożywiamy się:) ![]() Nagrody w I Bydgoskim Turnieju Sabacca ![]() Lukas tłumaczy Ante Gregu, a fan_Star_Wars przygotowuje argumenty ![]() Rajourney jako krupier liczy kredyty ![]() Turniej rozpoczęty! ![]() Organizator I Bydgoskich Urodzin, a obok I Bydgoski Mistrz Sabaca ![]() I Bydgoski Mistrz Sabaca wraz ze swoją nagrodą ![]() Lukas i jego nagroda za drugie miejsce ![]() Barka - część nieoficjalna ![]() Kosmita (pod wpływem) i Ragnus (jak widac - nie pod wpływem) ![]() Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd. Website content (C) ICO Squad, 2001-2016 |