Dreadnaughts of Rendili, część pierwsza 6 miesięcy przed Zemstą Sithów

 Siły Republiki przybywają zbyt późno by powstrzymać planetę Rendili przed przyłączeniem się do Separatystów. Flota Rendili skutecznie blokuje dostęp do planety. Mistrz Plo Koon i kapitan Jan Dodonna udają się na negocjacje z dowódcą sił Rendili, komandorem Jacem Dallinem, weteranem Wojny Nadprzestrennej Starka. W tym samym czasie Mistrz Obi-Wan bada wrak Titaviana IV, potężnego statku odkrywczego, należącego do Towarzystwa Zoologicznego na planecie Mycroft. Na oficjalną prośbę Towarzystwa, Mistrz Kenobi zgodził się odszukać statek. Wkrótce okaże się, że znajdzie o wiele więcej, niż by chciał.
Dreadnaughts of Rendili stworzony został przez niezmordowany tandem Ostrander (scenariusz) i Duursema (rysunek). Jak można się zatem spodziewać, Quinlan Vos będzie kręcił się gdzieś w pobliżu. Jest go zdecydowanie dużo i jak zwykle jest w tarapatach. Tym razem jednak będziemy mieli przywilej spojrzenia w jego przeszłość, gdy zacznie opowiadać o swoim wstydliwym doświadczeniu z dzieciństwa.
Od strony technicznej nie można niczego komiksowi zarzucić. Rysunek jest klimatyczny, kolory pełne i wyraźne. Ze stroną fabularną jest już gorzej. Jakie są szanse, że na wraku statku badawczego spotka się upadłego Jedi, broniącego się przed hordą droidów bojowych? Mało tego, za droidami spokojnie kroczą Ventress i Skorr, tanie dranie Hrabiego Dooku. Dorzućcie do tego jeszcze rancora na zawołanie i powiedzcie kiedy ostatnio widzieliście równie 'oryginalną' opowieść.
 Wciąż jednak jest kilka ciekawostek, na które warto zwrócić uwagę. Przede wszystkim mały Annie jest już Rycerzem Jedi i, co za tym idzie, nie jest już padawanem Kenobiego. Mimo to jednak więź, jaka ich łączy jest wyraźnie obecna; Kenobi specjalnie nie informuje Anakina o swoim położeniu, gdyż wie, że ten bez wahania ruszy mu na pomoc, a przecież ma inne zadanie. Interesująca jest też postać Dodonny, którego uniform kapitana wygląda znajomo, ale w nie do końca pozytywny sposób.
Ogólnie, Republic 69 jest raczej nieszczególną opowieścią, z przewidywalnymi zwrotami akcji. Wciąż jednak wypada zdecydowanie lepiej niż niesławny Republic 67, który był chyba szczytem banalności i naiwności fabuły. To smutne, że jeden z niewielu komiksów, który nie miał na kartach Quinlana Vosa okazał się takim rozczarowaniem. Jeśli do wyboru będziemy mieli jedynie przeciętne opowieści z Vosem i denne opowieści bez niego, to pozostaje pocieszać się tym, że niebawem Zemsta Sithów, a wraz z nią Nowy Porządek... miejmy nadzieję, że także w komiksach.
[Miagi]
Fabuła: 5/10
Rysunek: 8/10

Tytuł: Republic #69: Dreadnaughts of Rendili, part one Scenariusz: John Ostrander Rysunki: Jan Duursema Kolory: Brad Anderson Cover art: Jan Duursema i Brad Anderson Wydawca: Dark Horse Comics, październik 2004

This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016
|