strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Relacja z konwentu Falkon 2004 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny



Falkon 2004

W dniach 19-21 listopada, miasto Lublin przechodziło oblężenie blisko tysiąca fanów szeroko pojętej fantastyki. Jednocześnie, z innego frontu atakowała pogoda - zaspy śniegu, oblodzone chodniki i paraliż komunikacji to te najbardziej odczuwalne efekty szturmu zimy. Uczestnicy jednak stawili zdecydowany opór i w niedługim czasie konwentowa gorąca atmosfera zwyciężyła chłód na zewnątrz (lub, jak kto woli, na polu). Ale nie uprzedzajmy faktów...

   

Podróż do Lublina nie należała do najprzyjemniejszych. Gdyby nie sympatyczne towarzystwo udających się na Falkon lublino/toruńczyko/warszawiaków byłoby dramatycznie. A tak była 'zaledwie' lekka deprecha - 3 i pół godzinne opóźnienie, bo drzewo spadło na tory. Czy coś w tym stylu. Żenada.

   

Na miejscu też nie było różowo. Autobusy nie jeździły (jeden ponoć zaklinował się pod wiaduktem, blokując przejazd reszcie), trolejbusy nie jeździły (tzn. owszem, ale tylko tam, gdzie miały prąd, a nie miały go za dużo), ulice zaś zakorkowane były na amen. Przyszło więc niemałej grupce konwentowiczów zasuwać na konwent z buta. Przynajmniej można było obejrzeć dokładnie starówkę, która skądinąd jest bardzo urokliwa.

Nasz quest dobiegł wreszcie końca. Budynek IV L.O. okazał się być sporym, 3-piętrowym gmachem, z bufetem w podziemiach. Instalacja w pokoju przebiegła bezproblemowo dzięki pomocy Organizatorów . Z tego miejsca pozdrowić chciałem wszystkich współlokatorów i przeprosić za niekiedy hałaśliwe i niezmiennie późne powroty nad ranem. Podziękowania przy okazji dla Inkwizytora (sto lat!) za poczęstunek trunkiem, oraz dla Sejiego za piernik (to był piernik, prawda?).

   

Piątkowy program sporo ucierpiał przez nieznośne warunki pogodowe. Rekordziści, ekipa Rebel.pl i gamesroomu, jechali z Gdańska 14 godzin, z czego lwią część spędzili stojąc w korku przed Lublinem. Nie zabrakło na szczęście konkursu FAN(t)A(s)TYCZNEGO, dzieła Bloba i Brzozy. Dość powiedzieć, że śmiechu było co niemiara. Szczególnie urzekła konkurencja "kalambury chlebowe". Dzień zakończyłem (i rozpocząłem następny) w gamesroomie (pozdrowienia dla Nataniela i Sasanki!), gdzie oglądaliśmy w wąskim gronie Star Wars DVD z komentarzem grejpfrutowym (podziękowania dla oryginalnego właściciela za udostępnienie). Na koniec, obejrzeliśmy z Mangusem jeszcze trailer filmu, którego nazwy nie mogę sobie przypomnieć, po czym stwierdziwszy, że chyba już dość, udałem się na spoczynek.

Sobota minęła pod znakiem dość aktywnego uczestniczenia w regularnych punktach programu Falkonu. Warto tu wspomnieć choćby o prelekcji Piotra Cholewy "Jak rodziła się fantastyka - lata 20, lata 30" - bardzo sympatyczna, szkoda, że nie dłuższa. Niezłą zabawę mieli uczestnicy i widownia na konkursie Harrego Pottera - interesująca była konkurencja polegająca na identyfikacji substancji na podstawie zapachu (i odezwa Sejiego "Proszę nie zjadać, żeby wszyscy uczestnicy mogli powąchać"). Na konkursie Świata Dysku miałem przyjemność wystąpić w teamie z Inkayonem, współtowarzyszem podróży pociągiem, i zająć wraz z nim zaszczytne, 3cie miejsce. Konkurs filmów SF poszedł już niestety gorzej, mimo obiecującego początku (trafiłem na pytania ze Star Wars...).

   

Będąc przy temacie SW, trafiłem na maraton Clone Wars, na którym poznałem m.in. Vonga, Damarcusa, Githa, KoZiego, Shonsu i Thona, których serdecznie z tego miejsca pozdrawiam (dzięki za ciacho :). Przyglądałem się też turniejowi SW: Battlefronta - emocjonująca rozgrywka, do której chętnie bym się przyłączył, ale niestety miejsc już dawno było brak.

[Na stronie SW: The Outer Rim znajdziecie obszerne relacje ze StarWarsowych punktów programu, łącznie ze zdjęciami Githa, Thona i Shonsu. Serdecznie zapraszam do lektury.]

Później krótka przerwa i gwóźdź programu - kalambury. Prześwietna była to potyczka - w szranki stanęło aż 15 drużyn, sama zaś walka trwała 3 godziny. Wieczór minął pod znakiem alkoholizowania się w pubie na starówce lubelskiej, jak i również, nieco później, na ulicach tegoż pięknego miasta. Odśpiewując cokolwiek niepewnie różne stare przyśpiewki, zygzakowato ruszyliśmy w stronę konwentu, zahaczając po drodze o monopolowy, dzwoniąc po znajomych i kryjąc się przed NYPD.

   

W niedzielę zaś pociąg odjeżdżał o 11:40, przez co umknęły mi atrakcje SW. Nie zdążyłem się też ze wszystkimi pożegnać, za co serdecznie przepraszam. Powrót minął bez przeszkód, szybko (3/4 drogi przespałem) i wygodnie.

Reasumując, była to zdecydowanie przesympatyczna impreza i już dziś wiem, że dołożę wszelkich starań, żeby stawić się za rok, na Falkonie 2005. Pozdrowienia dla uczestników, organizatorów i obsługi - było klawo.

[Jack Spar... khm, Miagi]

P.S. Zdjęcia oglądacie dzięki uprzejmości Ali & Irysa. Dzieki, ziomy!




Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016