strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Relacja z konwentu CorusCon 2006 nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny



CorusCon 2006 - Ragnus

Uwaga do wszystkich: Traktujcie to z lekkim przymrużeniem oka. Nie lubię pisać w 100% serio, dlatego czasem trochę ironii próbowałem przemycać. Jako, że nie mam talentu do pisania, mimo moich największych starań - ironia ta może pozostań niezauważona. Już nie smęcę i zapraszam do czytania:



Zaledwie parę dni temu, całkiem niedaleko od Bygoszczy...

Konwenty 2006
Epizode dwa
Coruscon

Nastały mroczne czasy dla Konwentowiczów w nadwiślańskim kraju. Grupka nudziarzy postanowiła zbojkotować spotkanie w stolicy, uznając miejsca konwentu za niegodne.

Pomimo tego liczne ekipy z Lublina, Trójmiasta, Bydgoszczy oraz przedstawiciele z wielu innych miast postanowili przybyć do Warszawy. Ci odważni ludzie, zamierzali udowodnić na przekór wszystkim opiniom, że będą się doskonale bawić.

W Szkole Podstawowej nr 211 przy ulicy Nowy Świat 21a. od kilku dni i nocy już trwały przygotowania, gdy pierwsi uczestniczy wyruszyli na dalszy ciąg epickich spotkań....

Podróż

Tym razem podróż bydgoskiej ekipy była bardziej starannie zaplanowana niż zwykle. Jadąc w szpanersko dużej grupie po raz pierwszy mogliśmy pozwolić sobie na bilet grupowy. O dziwo los nam sprzyjał i w pociągu trafiliśmy do wagonu osobowego. Dzięki temu mogliśmy wszyscy razem przebywać zamiast rozsiadać się po paru przedziałach.

Podróż rozpoczęła się w bardzo przyjaznej atmosferze. Miejsca dla na trzymała już dwójka szczecinian, po godzinie dosiadł się zaprzyjaźniony przedstawiciel Torunia oraz troszkę później człowiek widmo, czyli fan z Włocławka. Tyle razy obiecywał pojawić się na różnych imprezach, że ludzie zaczęli wątpić w jego istnienie. O dziwo jednak w ostatniej chwili nie zrezygnował z wyjazdu na Konwent i postanowił pojechać razem z nami.

Trochę piwa, dużo rozmów i wspomnień oraz nadziei odnośnie samej imprezy znacząco skróciły trasę, Zanim się obejrzeliśmy trzon warszawskiego Legionu KEK w osobach Bacy i Merridiusa już odbierał nas z dworca i przygotowywał się do poprowadzenia dużej grupy ulicami miasta.

Trochę po 15 w szkole zameldowała się następująca ekipa:
Bydgoszcz: Ante Gregu, ArTooRo, Cegła, Darth Anakin, Dzwoneczek, Fan_STAR_WARS, Gargooletz, Kosmita, Livak, Long J.B, Ragnus, Solo 7th,
Szczecin: Brasidas, Wasylij
Toruń: DarkMiagi
Włocławek: Jacen

Dzień pierwszy:
Mroczne Widmo

Już na wejściu rozpoczęły się powitania z dawno nie widzianymi znajomymi. Nikogo nie dziwił tłok przy akredytacji, ale lekkie napięcie było wyczuwane już od początku. Tylko jedna godzina brakowała do pierwszych prelekcji, a sporo rzeczy nie było jeszcze gotowych. Nie chodzi o wystrój, który był wprawdzie kończony na naszych oczach, ale raczej o sprawy na linii szkoła-Outlander. Z przyczyn niezależnych od orgów stracono kilka z sal na rzecz kuratorium. W wyniku tego próba wrzucenia rzeczy do jakieś sali i pójścia na miasto niestety nie wyszła.. Nie wnikam, o co dokładnie chodziło, ale blady strach padł na wszystkich, gdy słyszeliśmy, ze trzeba będzie spać na korytarzach.

Problem został na szczęście rozwiązany parę godzin później, ale złe pierwsze wrażenie zostawiło znaczny ślad na części osób, szczególnie tych, które pojawiły się po raz pierwszy na konwencie starwarsowym. Miało to też niewątpliwie jakiś niekorzystny wpływ na prezentacje prowadzone na początku. Zamiast wygodnie rozsiąść się wszyscy stali lekko zdezorientowani w korytarzu, czekając na jakiekolwiek informacje. Miejmy nadzieję, że ten incydent nie przyczyni się zmniejszonej frekwencji następnym razem.

Licząc na polepszenie atmosfery oraz przybycie liczniejszej grupy uczestników bydgoscy i warszawscy legioniści podjęli decyzję o nieznacznym przesunięciu prezentacji Legionu KEK na godzinę 17. Wiedzieliśmy, że coś takiego spotka się z zawiedzionymi nadziejami, ale nie mogliśmy prowadzić punktu tylko dla wybrańców. Niektórzy mieli wszak dopiero później trafić na Nowy Świat.

O 17 z dużej sali wyruszył krótki pochód po szkole. Na czele powiewał dumny sztandar, a dalej szli fani Krypty, którym udało dotrzeć się na miejsce konwentu. Przejście po szkole na pewno przyczyniło się do wyższej frekwencji niż komandorzy legionu mogli przypuszczać. Zaraz po powrocie wykorzystaliśmy moment na krótki propagandowy film. Mamy nadzieję, że dzięki niemu jeszcze więcej osób dołączy do Legionu ku chwale Lorda Exara Kuna. Standardowym początkiem przedstawienia organizacji zrzeszającej fanów był pokaz strojów wraz ze szczegółowymi danymi technicznymi. Po raz pierwszy zaprezentował się nowy członek warszawskiego garnizonu, czyli Falcon oraz dwaj bydgoszczanie: Fan i Anakin. Następnie oba garnizony miały szansę zaprezentowania swoich dotychczasowych dokonań. My skupiliśmy się na przedstawieniu udanego wystąpienia na poprzednim konwencie w Gorzowie, natomiast Baca i Merridius zaprezentowali filmy i zdjęcia z wiślańskiego patrolu. Bardzo ważnym momentem była inscenizacja opowiadająca o pierwszej bitwie Mrocznych Lordów Sith, którzy stworzyli Imperium Sith, rozpoczynając tym samym Złotą Erę Sith. Statyści, kostiumy, dopracowany scenariusz i perfekcyjny narrator pozwolił trójce Lordów znakomicie odegrać swoje role w tym opowiadaniu z zamierzchłych dziejów. Dalej zamiast zwolnić całe wystąpienie pędziło coraz szybciej. Lord Merriduis poprowadził kalambury z wykorzystaniem najsłynniejszych cytatów z filmu oraz elementów świata przedstawionych w filmie. Sama końcówka to pokaz najlepszych naszym zdaniem dodatków z ekskluzywnego wydawnictwa DVD. Osoby, które pozostały wtedy w sali mogły zobaczyć film z polskim lektorem, dokument o powstaniu Krypty, zapowiedź drugiej części oraz teledysk do wspaniałego utworu "Galaktyczny Wojownik". Tym akcentem zakończył się blok i pałeczka została przekazana prezesowi Outlandera - Yako a.k.a. Andaral.

Ten punkt też był dobrze przygotowany. Lwią część pochłonęło omówienie projektu Ossus. O co chodzi już chyba każdy wie, dlatego nie będę powtarzał słów, które padły na CorusConie. Tradycyjnie zaprezentowano film z zeszłego roku (rok temu mogliśmy widzieć kawałki żenady). Króciutki występ BFSW i Star Cow ożywił wspomnienia i przywrócił nadzieję na dobry weekend.

Zaraz po rozpoczęciu rozpoczęła się w końcu opóźniona prezentacja Star Wars Combine. ShVagYer, Aiden oraz Taan we dwójkę nawet ciekawie gadali o największym MMORPG w naszym ulubionym świecie, ale nie mogłem niestety zostać do końca. Jakoś koło połowy prezentacji dostałem wiadomość o możliwości zdobycia sali. Zaczęło się przenoszenie bagaży oraz pożyczanie z sali gimnastycznej materacy.. Mając miejsce do spania z czystym sumieniem można było zabrać się za pozostałe konwentowe atrakcje.

Zorientowaliśmy się wtedy z Longiem, że następna w programie jest prezentacja BFSW. Po licznych problemach i po półgodzinnym poślizgu udało się ją uruchomić. Skąd trudności tym razem? Najpierw otrzymaliśmy salę bez potrzebnego sprzętu , później po zdobyciu, okazywało się, że nie wszystko działa jak należy. Dopiero wymiana komputera pozwoliła przeprowadzić, dla niestety bardzo małej grupy, około czterdziesto minutowe wystąpienie. Część uczestników zdążyła o tej godzinie już opuścić konwent, a organizatorzy, którzy ponoć chcieli nas wysłuchać, zdawali się być jeszcze bardziej zabiegani.

Później to już było zwykłe obijanie się od sali do sali. Szybki udział w turnieju Neuroshimy Hex przerobionej na StarWarsowe jednostki, duchowe wsparcie nad tegoroczną ekipą konstruktorów. Tak wiem, że praktycznie nic nie zrobiłem, ale przynajmniej znowu pomysł był mój. Całą piękną robotę wykonali ArTooRo, Cegła, Gargooletz, Solo7th. Prócz tego trzonu pojedyncze osoby raz po raz dołączały się i pomagały bądź też udawały, że pomagały. W każdym bądź razie prace trwały aż do 6 rano, a ich efekt jest widoczny na zdjęciach gdzieś tutaj pozamieszczanych.

Pozostałe długie godziny zostały spędzone konwentowo, choć nie tak intensywnie jak rok temu. Może to i dobrze. Było spokojnie, przyjemnie się gadało, a nie było totalnego burdelu jak w jednej niesławnej już sali. Szkoda tylko, że zapowiadana sesja nie wypaliła. Nie można jednak mieć wszystkiego. Poznaliśmy za to mroczne plany odnośnie Zaloris, zyskując dzięki temu przewagę nad pozostałymi graczami. Widzicie ludzie, trzeba było jechać na konwent, a nie obijać się w domu.

Wszelakie dyskusje i snucie się trwało dla większości naszej grupy mniej więcej do trzeciej-czwartej. Potem to tylko już konstruktorzy myśliwca typu KRAWAT nie dawali normalnie pospać. Pracując za cienką ścianą by zdążyć wykonać morderczą pracę przed rozpoczęciem porannych atrakcji w sali montażowej. W samym pokoju numer 39 ekipa bydosko-poznańsko-warszawsko-włocławska ze wspomaganiem z Tomaszowa Mazowieckiego, Lędzborka oraz Sławna wpadła w sidła Morfeusza bądź też usilnie się o to starała nie mogąc zasnąć na dłużej.

Podsumowanie dnia pierwszego? Wyśmienite warunki podróży, duże problemy ze szkołą na początku oraz udany wieczór nakazały przypuszczać, że jednak to nie będzie to samo co rok temu. Ludzie jak zwykle dopisali, pokazując dużą klasę, niestety czasami jest tak, że głupi pech niweczy wszelki wysiłek i pracę włożoną w cel. Pomimo, że osób było ponoć troszkę więcej niż rok temu budynek szkoły wydawał mi się pierwszego dnia dziwnie pusty.

Dzień drugi
Nowa nadzieja

Szaleni organizatorzy na czele z DantE wpadli do nas o jakieś pogańskiej godzinie szukając ludzi do sprzątania po konkursie konstruktorskim. Nie mam pojęcia jak, ale nasza ekipa budowniczych wstała i z trudem zrobiła to, co musiała zrobić. Czemu musieli zrywać się tak wcześnie? Otóż w tej samej sali miał o 10 odbyć się turniej Star Wars Miniatures. Turniej oczywiście odbył się, ale i tak z godzinnym opóźnieniem. O samym turnieju wiele nie napiszę, gdyż po dwóch meczach musiałem iść przygotowywać się do własnej prelekcji. W przerwach pomiędzy potyczkami udało mi się na chwilę wyskoczyć na dużą salę, gdzie polskie fanki walczyły o randkę z samym Imperatorem! Byłem tam jednak zbyt krótko by móc zdać szczegółową relację z tego wydarzenia. W każdym bądź razie śmiechu było całkiem sporo. Z tego co zauważyłem wybór był niezwykle trudny - wszystkie kandydatki mogły spokojnie walczyć o główną nagrodę, ale na miejscu kawalera dokonałbym tego samego wyboru. Czyżby czas zmienić frakcję?

Jeszcze przed mym ostaniem wystąpieniu na tegorocznym CC okazało się, że znowu przyznano mi i Brasowi salę bez kompa. A sprzęt, na którym pracowaliśmy dzień wcześniej był potrzebny Duranowi na turniej JK. Uratował nas Falcon i jego stacjonarny komputer. Po wysłuchaniu części ciekawego wystąpienia NaVaRa o "Taktyce bitew kosmicznych" okazało się, że jakiś punkt programu wykorzystujący rzutnik przeciąga się w wyniku, czego znowu miałem wystąpienie z opóźnieniem. Dobrze, że tym razem zebrała się dużo liczniejsza grupka chcąca posłuchać o PebeeFach Starwarsowych w Polsce. Nie powinienem oceniać jak nam wyszło, ale byliśmy zadowoleni. A pytania i zapisywania adresów świadczy chyba o tym, że ludziom też się podobało.

Zaraz po tym punkcie uzmysłowiłem sobie, że od 18 dnia poprzedniego nic nie jadłem. Żołądek nakazał i trzeba było opuścić teren konwentu w poszukiwaniu jedzenia. Po powrocie mieliśmy zamiar obejrzeć wyniki konkursu castingowego, ale ze względu na zbyt duże światło wpadające do sali przesunięto to na późniejszą porę. Powstała tym samym kolejna już dziura. Oczywiście jak zwykle dzięki ludziom z pokoju 39 nie można było narzekać na nudę.

O 17 oficjalnie wystartował Polski Orzeł - toteż mogliśmy uczestniczyć w prezentacji Rebel Legionu i jego rodzimej części o wpadającej w ucho nazwie "Eagle Outpost". O ile do wystąpienia Durana i ShVagYera zastrzeżeń nie mam, to w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, co też przed nami robi Padme. Prócz paru zdań przeczytanych z kartki nic nie wniosła do prezentacji. Początki bywają trudne, ale uważam, że EO ma szansę stać się wkrótce drugim najważniejszym legionem w Polsce, oczywiście zaraz za Legionem KEK. Większość informacji, które otrzymaliśmy jest lub będzie niedługo dostępna na ich stronie, na którą serdecznie zapraszam.

Zaraz po prezentacji Legionu, EO urządził konkurs strojów. Ten punkt chyba powoli zaczyna nudzić się wszystkim. Zaledwie siedem osób postanowiło pokazać swój zrobiony bądź zakupiony fanowski kostium. Prezentacja polegała na przejściu się i zaprezentowaniu działa oraz odczytania z kartki kilku ważnych informacji o stroju oraz jego twórcy. Konkurs był wyrównany, ale podczas niego stało się coś bardzo dziwnego. Lord Kudłaty znów szedł po pewne zwycięstwo... gdy organizator zmienił zasady. Jak to możliwe? Otóż tym razem strój był wybierany przez publiczność. Lord swoim strojem i swoją osobą musiał wzbudzić największy podziw i dlatego otrzymał największą liczbę głosów. Jednak podczas ogłaszania wyników utworzono nową kategorię: "Najlepszy strój KEK". W wyniku tego obaj Lordowie biorący udział dostali wyróżnienie, a główna nagroda przypadła Paździochowi za kostium imperialnego gwardzisty. Takich rzeczy się nie robi. Równie dobrze można było zrobić osobne kategorie dla strojów neutralnych, imperialnych, republikańskich, machajkijowskich oraz rebelianckich czy też dla kostiumów separatystów. Po co wprowadzać podziały, gdzie nie były potrzebne?

Tutaj chyba warto wspomnieć o odwołanym niestety Happeningu. Planowo miał odbyć się o godzinie 20, ale w planie próżno było go szukać. Yako tłumaczył się, że pogoda niepewna i tak dalej. Razem ze znajomymi uważamy, że lepiej było dać ten punkt i ewentualnie go odwołać, w przypadku niesprzyjających warunków. Ludzie by to zrozumieli, a cześć z nas bardzo na to liczyła. Pogoda, bowiem sobotniego wieczoru okazała się wręcz idealna do przeprowadzenia wyjścia większej grupy na Nowy Świat. Zero deszczu, ciepło, ale bez gorącego skwaru. Chcąc jednak mieć czyste sumienie wiele osób i tak udało się o tej porze na ulicę, przy której odbywał się nasz Konwent.

Po powrocie odbywały się przeróżne konkursy, rozwiązania innych konkursów. Żal tylko, że nie odbyła się nocna prelekcja Staszka, ale cytując Yako: "Trzeba zrozumieć artystę". Najciekawszym programowym punktem konwentu tej późnej pory były bez wątpienia wyniki konkursu castingowego. Śmiech jaki dostarczyły wszystkie biorące osoby pozwala mieć nadzieję, że ten punkt wejdzie na jakiś czas na stałe w programowe ramy. Osobiście za najlepszą scenkę uważam parodię pożegnania Leii i Hana w Echo Base, wystawioną przez ShVagYera i Aidena Taana. "Han" pytając się Leii, czy ta coś czuje, był fenomenalny. Zwycięzcami we wszystkich trzech kategoriach zostali jednak przedstawiciele BFSW - fan_STAR_WARS oraz Cegła. CyberX przesyłał już na forach link, z którego można ściągnąć dokumentację z tego konkursu. Gorąco zapraszam do ściągnięcia.

Zaraz po tym punkcie odbył się dodatkowy pokaz filmików przygotowanych przez Force Crusaders. Poprzedniego dnia ponoć niewiele osób uczestniczyło w prezentacji. Nie wiem, nie byłem, prowadziłem własną wtedy. Autorom trzeba przyznać, że pokazali spory kawałek dobrej animacji. Gdybym nie był eRPeGowcem tylko graczem FPP może nawet by mnie zachęciła do wstąpienia w ich szeregi. Ponoć po tym pokazie było rozwiązanie konkursu audiobookowego, ale zawinili troszeczkę organizatorzy i na sali nie pozostało zbyt wiele osób. W gruncie rzeczy do dzisiaj nie wiem, kto okazał się najlepszy.

Nocne godziny to już turniej Dejarika czyli gry, którą BFSW ma zamiar wpisać na stałe do naszych rodzimych konwentów. Pierwszy nieoficjalny turniej wygrał Krzysiek. Serdecznie gratulujemy, nagród nie wyślemy pocztą. W sali obok natomiast miała miejsce krzyżówka SW. Jak można się było spodziewać ziomale z Bydgoszczy pokazały koziołkom z Lublina gdzie jest ich miejsce. Ci ostatni wpadli wtedy na iście szatański pomysł, godny ich godła i zorganizowali bydgosko-lublińskie wyjście integracyjne. Prócz tego trzonu dołączyli jeszcze przedstawiciele Poznania i Sosnowca. Trzeba powiedzieć, że impreza ta wyszła wyjątkowo udanie. Trzeba będzie to powtórzyć przy najbliższej okazji.

Jedyną wadą tego wyjścia było ponowne zawieszenie sesji, ale kto by tam o niej pamiętał w takim miłym towarzystwie. Przynajmniej tej nocy po powrocie na teren szkoły chyba nikt nie miał problemów ze spaniem. To był dobry, wyczerpujący dzień i lądując na materacu większość z nas, jeśli nie wszyscy, była zadowolona z przyjazdu do Warszawy na sierpniowy weekend w samym środku wakacji.

Dzień trzeci
Powrót Jedi

Jak ja nie lubię ostatnich dni konwentów. Wszelakich, nawet jeśli wchodzą najlepiej ze wszystkich to i tak pozostawiają niedosyt. Takie imprezy powinny być tygodniowe a nie weekendowe. Nawet to, że praktycznie nie zaliczyłem żadnego punktu trzeciego dnia, pozwoliło mi się nacieszyć ostatnimi chwilami wspólnie spędzonymi w Warszawie.

Szkoda tylko, że w stolicy punkty obsługi podróżnego nie znajdują się na stacji "Warszawa Centralna", a na "Warszawa Wschód". Na dodatek w niedzielę jest nieczynny. Pamiętajcie o tym chcąc sobie załatwić bilety grupowe, takie sprawy lepiej załatwić sobie jeszcze w rodzinnym mieście.

Po powrocie z nieudanej wyprawy na dworzec trzeba było się zacząć pakować, robić pożegnalne zdjęcia i czas uciekał coraz szybciej. Pozdrowienia dla ekip Zaloris, Rote oraz ToDa. W końcu udało się zorganizować spotkania tych najlepszych moim zdaniem PeBeeFów w klimatach Gwiezdnych Wojen w Polsce. Dobrze w końcu wiedzieć jak wyglądają Ci Mistrzowie i Gracze. Z czystym sumieniem stwierdzam ludzie, że nie jesteście podobni do Waszych avatarów. Oczywiście nie mogło zabraknąć sesji z umywalką. Jeśli czytelnik nie wie o co chodzi zapraszam serdecznie na forum "Rise of the Empire" (google wyszukują adres). Niedługo pojawi się tam szczegółowa relacja wraz ze wszystkimi zdjęciami, filmami i bonusami.

Zaraz po tej niezwykle emocjonującej sesji (czyli w gruncie rzeczy kłamałem pisząc, że żadna się nie odbyła) popędziliśmy na zakończenie. Główna częścią były tłumaczenia, czemu część rzeczy wyszła jak wyszła (Happening - niepewna pogoda; zbyt mała liczba nagród do konkursów - sponsorzy; za mało sal - kuratorium). Na koniec Yako przygotował dłuuuugą listę podziękować. Jak najbardziej podpisuję się pod tym obiema rękoma - bez tej wymienionej ekipy Konwent na pewno nie byłby tak udany. Oczywiście zabrakło słowa o BFSW, które tak po prawdzie przygotowało lwią część programu. Masz szczęście ziom, że się nie obrażamy na takie rzeczy i w przyszłym roku przyjedziemy pomimo tego faktu. Czy to w stolicy czy gdzieś indziej - BFSW będzie obecny. Jak zawsze i wszędzie.

Zaraz po zakończeniu odbywały się kalambury w których bardzo chciałem uczestniczyć, ale niestety po kilku pierwszych hasłach czekał nas kolejny spacer na dworzec. Trzeba było iść się żegnać i mieć nadzieję na kolejne spotkanie z bardzo ważnymi osobami. Pisałem już, że nie lubię ostatniego dnia konwentowego i pożegnań z tym wszystkim związanych?

Wracając trasą Dworzec-Szkoła co chwilę mijaliśmy kolejne grupy fanów dziękując sobie nawzajem za te długie godziny dobrej zabawy. Trzy razy wychodziliśmy ze szkoły żegnani w niedzielę i trzy razy niczym najgorszy koszmar wracaliśmy. Pamiętajcie BFSW zawsze wraca!

Droga powrotna

Wychodząc ze szkoły już obładowani nagrodami, choć tym razem bez szturmowców, którzy nie wiedzieć czemu byli przyklejeni do ścian, natrafiliśmy na potworne oberwanie chmury. Wydawało się, że najgorzej z tego wszystkiego wyszedł TIE, ale w domu wyszło na jaw, że potrzeba tylko 3 kawałków uniwersalnej taśmy klejącej jednostronnej by

przywrócić mu jego świetność.

Sama jazda mijała dużo spokojniej niż przyjazd. Zmęczenie nadmiarem atrakcji przy niedoborze czasu, szczególnie na sen, dało o sobie znać. Po niecałych 4 godzinach myśliwiec wyfrunął z pociągu oznajmiając, że wróciliśmy z kolejnej udanej wyprawy na nasze kujawskie ziemie.

Podsumowanie

CC 2006 miał bardzo trudne zadanie. Musiał zmierzyć się z dwoma udanymi konwentami - swoim poprzednikiem rok temu i tegorocznym Dagobah w Gorzowie. Oba były różne od siebie, ale przez chyba wszystkich fanów zostały uznane za bardzo udane. Czy to się udało? Moim zdaniem tak. Owszem było więcej niedociągnięć niż na poprzednich imprezach, ale opóźnienia, czy też odwołania punktów to rzecz normalna i zawsze może się zdarzyć.

Bawiłem się na pewno niegorzej niż na pozostałych zgrupowaniach fandomu. Czy więcej niedogodności wpłynęło na mój osąd? Zdecydowanie nie. Najważniejsi są wszak ludzie, a ci dopisali. Szkoda, że więcej osób nie mogło sobie pozwolić wyjechać na oba Konwnety. Fanów w Warszawie było i tak więcej niż rok temu, ale może gdyby była większa odległość czasu od Dagobah Poznań, Śląsk, Wrocław i pozostali daliby radę wystawić większe delegacje. W przyszłym roku trzeba to jakoś lepiej dopracować by zamiast przyjaźni nie powstała konkurencja o każdą osobę.

Mam tylko nadzieję, że organizatorzy także są zadowoleni ze swojego dziecka i nie będzie to ostatnie takie spotkanie w stolicy. Do zobaczenia wszystkim, którzy byli przez te niecałe trzy dni w Warszawie. Szkoda, że nie dało rady poznać każdego z Was z osobna. Ci co nie mogli pojechać, niech lepiej zorganizują środki i czas na przyszły rok, bo warto. Ci, co mogli a nie pojechali zrobili duży błąd. Choć oczywiście to ich sprawa, ja i tak jestem zadowolony. Mogło być nas więcej, by nie było widać tych pustych korytarzy czasem, ale w gruncie rzeczy to i tak nie dałoby rady i z każdym pogadać.

Podziękowania

Jak zwykle pierwsze podziękowania kieruję do organizatorów. Bez wymieniania, żeby już nie przeciągać tej przydługiej relacji. Czy ktoś coś nosił, malował, dzwonił, pisał czy po prostu parzył herbatę pozostałym i tak przyczynił się do sukcesu tej imprezy. Wielkie dzięki dla całego Outlandera i tym, którzy im pomagali wbrew wszelkim przeciwnością.

Ekipie BFSW oraz pozostałym osobom w pokoju numer 39. Za wspólną podróż, za wspólne dnie i noce. Pamiętać ludzie: dobra zabawa i entuzjazm. Tylko ze względu na jeden punkt mnie zawiedliście. Czemu tak mało razy wzywany był kapitan Planeta?

Pozostałym fanom za dyskusje, wspólnie wypite piwo, uczestnictwo w atrakcjach. Dobrze, że nie zwróciliście uwagi na bzdury wypisywane przez niektórych w Internecie i przyjechaliście, często wiele kilometrów, by uczestniczyć od 11 do 13 sierpnia 2006 w święcie polskiego fandomu.

Specjalne podziękowania tym razem za pomoc w korekcie tych moich popołudniowych wypocin kieruję do Pauliny "Kornik". Bez jej pomocy publikacje tego na pewno byłaby opóźniona.

Zdjęcia zrobione przez Ragnusa:
Prawie cała Bydgoska ekipa

Obowiązkowe oznakowanie pociągu

Bydgoszcz garnizon

Legion KEK

Orgiami

Scianka do zdjęć

Prezentacja BFSW

Dzisiaj Polska - jutro cały glob

Od pomysłu

Do efektu

Wszytkie konstrukcje

Niespodzianka

Trudny wybór dla cienia

Komentarz zbyteczny

Eagle Outpost

Bracia Mroku

Konkurs strojów

Zaloris team

RotE team

Finał dejarika

Ziooooomy

Lord Droid'thor

To już jest koniec

Na otarcie łez - kalambury

Special preview - umywalka saga
Ragnus

Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016