strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Relacja z Celebration Europe nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny



Fotosy:

"That's no moon. It's Celebration Europe!"

Imperium w pełnej krasie.

Autograph Hall.

Mark Hamill podpisujący autografy.

Jedno z dzieł "Vader Artu".

Jego Ekscelencja we własnej osobie. Ceremonia Otwarcia.

Królewscy (Imperialni) trębacze grający znaną melodię.

"Yub Niab" - powitanie Anthony'ego Danielsa.

Czym byłby konwent bez Polish Outpost?

Trzecia nagroda konkursu kostiumów od lat 16.

Pierwsza nagroda konkursu kostiumów od lat 16.

Niespodziewani goście...
Relacja z Celebration Europe


Nigdy dotąd miłośnicy Gwiezdnej Sagi z Europy nie mieli okazji gościć u siebie konwentu na wielką, międzynarodową skalę. Naturalnie w każdym kraju, również i naszym, odbywały się liczne, bardzo ciekawe imprezy, jednakże o znacznie mniejszej skali. Przywilej organizowania celebracji posiadali jedynie krajanie Paris Hilton i nic nie wskazywało na to, ażeby ten stan rzeczy miał ulec zmianie. A jednak - pewnego dnia ogłoszono, że święto naszego ukochanego uniwersum odbędzie się również w Europie, a konkretnie w stolicy Imperium Brytyjskiego - Londynie. Jako, że to przysłowiowy rzut beretem (nie wnikam jakim) z Warszawy, postanowiłem się tam udać i przez trzy dni poczuć się jak fan światowej skali...

W zeszłym tygodniu, w odległym kraju dwóch przywódców...

Wyprawa rozpoczęła się na warszawskim Okęciu. Tradycyjnie przywitała mnie kolejka do odprawy, wydawałoby się, nic szczególnego. A jednak coś wisiało w powietrzu. Choć współtowarzysze podróży nie wyglądali na takich, którzy zamierzają budować atmosferę konwentu, a raczej biurowce w londyńskim City, to wiedziałem, że podobnie jak ja, tysiące fanów z całego świata liczyło godziny do rozpoczęcia uroczystości. Strefa bezcłowa, ostatnia lektura jednego z polskich dzienników, ostatnie spojrzenie na przewodniczącego (jeszcze w Samoobronie a nie w LiSie). Formalności przy wejściu na pokład, w końcu miejsce w fotelu. Choć to nie prom klasy Lambda, to musiał wystarczyć. Po otrzymaniu pozwolenia na start, prymitywna maszyna uruchomiła silniki i wzbiła się w przestworza, aby w ciągu 2,5 godziny dotrzeć do celu. Podróż przebiegła spokojnie i wkrótce postawiłem stopy na brytyjskiej ziemi. Teraz już tylko kolejne, bez mała, dwie godziny dzieliły mnie od hotelu położonego blisko centrum wystawowego ExCel, w którym miał odbywać się konwent. W akompaniamencie komunikatów przypominających o groźbie terroryzmu dotarłem do celu. Do otwarcia imprezy pozostało kilkanaście godzin, toteż postanowiłem udać się do centrum, aby zabić czas i przystosować się do brytyjskich warunków. Taksówkarz pozwalający Ci przejść przez ulicę - bezcenne...

Piątek 13.07

Budzik zadzwonił o ósmej rano czasu lokalnego. Szybki prysznic, śniadanie i w drogę linią DLR na Custom House. Od godziny 9 na teren konwentu wchodzą uprzywilejowani specjalnymi błękitnymi smyczami, członkowie "Oficjalnego fanklubu". Pozostali goście, którzy nie posiadają jeszcze biletów (a więc w praktyce wszyscy spoza UK i Irlandii) ustawiają się w kolejce, która kończy się przy samej stacji. Mimo iście PRLowskiej długości, na szczęście przesuwa się szybko i wkrótce odbieram przepustkę w postaci trzydniowego biletu. Pozostało tylko okazać ją jednemu ze strażników przy wejściu i puścić się biegiem na pierwszy wywiad z gwiazdami...

Teren konwentu obejmował dwie hale wystawowe, w których mieściła się znakomita większość atrakcji, oraz trzy oddzielne pomieszczenia w innej części obiektu. W sumie wszystkie punkty bogatego programu odbywały się w: Celebrity Stage - teatrze, w którym goszczeni byli twórcy i aktorzy z sagi, Platinum Stage - salę konferencyjną, w której puszczane były przede wszystkim pokazy dotyczące najnowszych produkcji spod znaku Star Wars, oraz Fan Stage, w którym to, jak nazwa wskazuje panowali fani. Godnym uwagi miejscem był też Autograph Hall, w którym to kapitaliści wyciskali z fanów zaskórniaki w zamian za podpisy i zdjęcia gwiazd. Jako, że 85 funtów za podpis Marka Hamilla to dla mnie za dużo, postanowiłem tę część sobie darować.

Niestety wiele wydarzeń nakładało się na siebie, a jako, że człowiek nie może być w kilku miejscach naraz, to zmuszony byłem dokonać wyboru, według mnie, najciekawszych atrakcji.

Pierwsze było spotkanie z aktorami grającymi w starej trylogii przedstawicieli Imperium. Biurokracja spowodowała, że według harmonogramu byłem już spóźniony, wywiad winien się rozpocząć już parę minut wcześniej. Całe jednak szczęście miało miejsce opóźnienie (pierwsze, lecz nie ostatnie) i udało mi się znaleźć miejsce w teatrze. David Prowse (Darth Vader), Barrie Holland (Lieutenant Renz), Michael Culver (Captain Needa) i Richard LeParmentier (Admiral Motti) opowiadali o tym, jak zostali do trylogii zwerbowani, jaki mają do rzeczonych filmów stosunek oraz jak wyglądała interakcja ich postaci z Darthem. Pokazano także archiwalny materiał z wcześniejszych celebracji, ku czci świętej pamięci Michaela Shearda, odgrywającego rolę Admirała Ozzela. Całość, podobnie jak i resztę tego typu spotkań, poprowadził rewelacyjny Warwick Davis, którego znamy z ostatniej części sagi, jako Ewoka Wicketa Warwicka (zbieżność imion nie jest przypadkowa).

Po zakończeniu wywiadu z imperialnymi, nadszedł czas na szeroko pojęte podziwianie zawartości całej hali. Hasbro, Wizards of the Coast, Lego czy LucasArts miały swoje stoiska prezentujące najnowsze produkty. Armia i marynarka brytyjska organizowały pokazy uzbrojenia i biegi przez przeszkody, co nie było zbytnio związane z sagą, a wiele osób wręcz raziło. Największą uwagę przykuła jednak część handlowa, gdzie ponad kilkadziesiąt sklepów otworzyło swoje stoiska. Każdy fan mógł znaleźć tam coś dla siebie i to często poniżej normalnej ceny. Warte zobaczenia były także wystawa animacji i grafik czy to z animowanego Clone Wars czy samej sagi oraz scenografia z Tantive IV gdzie kręcono pierwszą scenę Nowej Nadziei. Nie można także zapomnieć o stoisku konstruktorów droidów, gdzie rzeczone blaszaki składano i powoływano do życia.

W międzyczasie, kiedy ja buszowałem pośród figurek, przeleciały dwa punkty programu - wywiad z ludźmi odpowiedzialnymi za wszystkie droidy w drugim i trzecim epizodzie, oraz powtarzający się przez trzy kolejne dni pokaz "Człowiek Trylogia" Charliego Rossa, którego głos rozbrzmiewał w całej hali. Niestety opuściłem także dwie następne atrakcje, jako, że żołądek nie jest w stanie zaspokoić się samą energią gwiezdnej sagi. Wywiad z operatorami Jabby oraz Jay'em Laga'aia - kapitanem Typho z Ataku Klonów przeszły mi koło nosa, ale musiałem pożywić się przed dwoma głównymi punktami imprezy.

Spotkanie z Markiem Hamillem, którego nie trzeba nikomu przedstawiać, miało się rozpocząć o 17, jednak kolejka do sali rozstawiła się już godzinę wcześniej. Fakt ten nie napawał mnie optymizmem, ale psim swędem udało mi się zająć doskonałe miejsce z przodu, dosłownie parę metrów od sceny. Opóźnienie i tym razem było znaczne, jednak wszyscy w napięciu czekali na moment, w którym na scenie pojawią się prowadzący i jego gość. W końcu, po wielu minutach oczekiwania i krótkiej scence podsumowującej dorobek artystyczny Hamilla, pojawił się sam gwiazdor. Opowiedział o poszczególnych epizodach, podzielił się wieloma ciekawymi anegdotami budzącymi nostalgię, ale także mówił o innych przedsięwzięciach, w jakich wziął i bierze udział. Podczas sesji pytań wywiązała się też ciekawa dyskusja z publiką na temat tego, czy Luke w zasadzie zginął czy nie, oraz kim jest jego żona. Niestety jak wszystko, tak i to spotkanie musiało dobiec końca.

Ostatnim punktem piątkowego programu była ceremonia otwarcia, odbywająca się na Royal Victoria Square przed budynkiem. Parę słów do fanów miał najpierw Steve Sansweet, potem na rozkładanej scenie pojawił się Mark Hamill, aby zapowiedzieć innego gościa, samego Iana McDarmida, który wcielił się w Imperatora Palpatine'a. Choć nie było z nim wywiadów, to podzielił się z fanami paroma przeżyciami, po czym zaprosił wszystkich na projekcję filmu, który odmienił świat. Królewscy trębacze zagrali melodię wytwórni 20th Century Fox i pojawiły się legendarne napisy...

Sobota 14.07

Wydawało mi się, że w piątek były tłumy, które utrudniały poruszanie się po terenie konwentu. Owszem, lecz nie można ich było porównać z tym, co pojawiło się w trakcie weekendu. Całe rzesze mieszkańców Londynu, po tygodniu ciężkiej pracy, postanowiły z całymi rodzinami zobaczyć co też dzieje się w centrum konferencyjnym ExCel, kompletnie zapychając całą imprezę. Całe szczęście, że kolejka jaką utworzyli chętni do kupna biletów, już mnie nie dotyczyła.

Po przekroczeniu progu budynku, udałem się pospiesznie na prezentację najnowszego dzieła LucasArtsu - gry na Next Geny, Star Wars: The Force Unleashed. Niestety, mimo tego, że oprócz twórcy przybyli także aktorzy podkładający głos pod postaci, nie dowiedziałem się wiele więcej niż to, co zawiera oficjalna witryna dzieła. Jedyny powiew świeżości to zwiastun, którego nie miałem dotąd okazji oglądać, jednakże i on napawa mnie pewną obawą. Zwiększenie zasięgu i potencjału Mocy to jedna sprawa, ale wbicie Imperialnego Niszczyciela w powierzchnię planety? Oby to pozostało tylko w fazie produkcyjnej i nie znalazło odniesienia w tak zwanym game-playu.

Tuż po opuszczeniu pokazu, udałem się na drugie piętro zobaczyć wystawę "Vader Art". Praktyczne wykorzystanie przez undegroundowych artystów kultowej już maski Lorda. Bardzo barwne, ciekawe i jeszcze z przesłaniem.

Kolejnym punktem, który okazał się zresztą głównym, było spotkanie z Anthonym Danielsem. Wydawać by się mogło, że osoba grająca C-3PO nie będzie w stanie wyjść poza pewne ramy konwenansu, że będzie zachowywać się dostojnie. Nic bardziej mylnego. Aktor złapał niesamowity kontakt z publiką, trzy razy powtarzając swoje wejście, przy czym ostatni raz cała sala powitała go niczym Ewoki w ostatnim epizodzie. Jako jedyna gwiazda zszedł ze sceny i biegał po widowni osobiście, bezpośrednio odpowiadając na różnorakie pytania. Jak się okazało, nie jest wcale świętoszkiem...

Tuż po spotkaniu z "ojcem" złotego robota odbyła się rozmowa z Rickem McCallumem. Problem polegał jednak na tym, że kolejka do jednego wydarzenia ustawiała się już w trakcie trwania poprzedniego. W praktyce więc nie mogłem nawet marzyć o wejściu na wywiad z producentem prequeli. Szykowało się jednak coś równie ciekawego - konkurs kostiumów.

Pokaz podzielony był na dwie kategorie wiekowe - do i od lat 16. Wszyscy uczestnicy włożyli dużo pracy w przygotowanie kostiumów, ale niektórym należy się szczególne wyróżnienie. Największą pomysłowością z młodszych fanów wykazał się osobnik przebrany za Dartha Vadera... z Lego. Wykonanie jak i koncepcja nie miały konkurencji. Ze starszej kategorii, największym kunsztem wykazał się człowiek w kostiumie Wookiego, który w rzeczywistości jest łysy. Rzeczywiście, jak powiedział prowadzący, to chyba jedyny mieszkaniec Kashyyka bez włosów na głowie. Uznanie należy się także zdobywcom 2 i 3 miejsca, za niesamowicie wykonany strój Padme z drugiego epizodu, oraz pomysłowy kostium Hana na Tauntaunie.

Po pokazie odbył się pojedynek kapel, ale jako, że Max Rebo nie mógł przybyć, postanowiłem darować sobie tę atrakcję i zebrać siły na ostatni dzień uroczystości...

W drodze do hotelu jechałem w jednym wagonie z Lordem Sithów we własnej osobie. Wzbudzał nie lada sensację wśród "zwykłych" pasażerów podobnie jak jego wyjście na stacji Canning Town. Na szczęście miałem pod ręką aparat...

Niedziela 15.07

Ostatni dzień imprezy rozpocząłem obejrzeniem pokazu najnowszego serialu animowanego z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Steve Sansweet przywitał wszystkich specjalnym nagraniem z rancza Lucasa, gdzie trwają prace nad nową serią. Ponoć powstało już kilkanaście z kilkudziesięciu odcinków, a efekty są niesamowite. Co cieszy to fakt, że nad produkcją czuwa nie tylko maker, ale i fan - Dave Filoni, który dopilnuje kanoniczności i realizmu dzieła. Z tego, co mówił wynika, że nie będzie już nieśmiertelnych Jedi rodem z serii animowanej, bowiem nie taka winna być koncepcja całej wojny, która przecież po to została wywołana aby Zakon unicestwić. "Kiedy 200 droidów okrąży Jedi, odbędzie się ciężka walka, ale rycerz polegnie." I o to nam właśnie chodziło, prawda?

Następne było spotkanie z Billym Dee Williamsem - odtwórcą roli Landa Calrissiana. Rozmowa nie należała niestety do porywających, jako, że gwiazda nie była w najlepszej formie, bowiem ledwo co przyleciała z Los Angeles. Zegar biologiczny gościa wskazywał 4 nad ranem, więc cieszę się, że w ogóle był w stanie rozmawiać. Mimo to dał się poznać jako bardzo mądry człowiek ze zdrowym podejściem do swego uczestnictwa w sadze.

Ostatnim punktem całego konwentu było wydarzenie nazwane "Praca z chodzącymi dywanami". Steve Sansweet podjął twórców kostiumów z trzeciego epizodu - Dave'a i Lou Elsey oraz gościa specjalnego, Petera Mayhew, odtwórcę roli Chewbacci. Spotkanie było niezmiernie ciekawe, poruszano tematy tworzenia samych kostiumów i ich powiązania z charakterystyką samych aktorów, oraz różnic między starymi i nowymi strojami. W fazie pytań, na scenę wtargnął Wookie wraz z eskortą, który wydał z siebie serię głośnych dźwięków. Odpowiedź z ust Petera Mayhew brzmiała: "Zobaczymy się w barze później".

Podsumowując, Celebration Europe było wydarzeniem niesamowitym, nie tylko dla zagorzałego fana. Mnogość atrakcji, gwiazdy, które budowały wspaniałą sagę i niesamowita atmosfera między wszystkimi uczestnikami wydarzenia tworzą niezapomnianą całość. Czego możemy sobie życzyć? Żeby jeszcze więcej polskich fanów pojawiło się na następnym Celebration Europe i oby wreszcie zawitali do nas Carrie Fisher, Harrison Ford oraz sam George Lucas. Przewidziałem to... więc nie ma innego wyjścia. Niech Moc będzie z Wami...

Palpatine

PS. Zapraszamy również do galerii autora tekstu na rapidshare. Hasło: icorelacja.

Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016