strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Perły z Lamusa IV nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 Linki
 O stronie
 E-mail
 RSS

 Forum Holonet.pl
 Holochat

 Koszulki
 Figurki


Twoje Miasto > 3miasto - Poznań - Śląsk - Warszawa - Wrocław - wszystkie miasta



Czym jest science fiction?

"Science fiction to to, co wskazujemy palcem wymawiając tę nazwę" - Damon Knight
"Science fiction to wszelkie utwory wydawane jako science fiction" - Norman Spinrad

Choć nie można powyższym 'definicjom' odmówić pewnego uroku, ich wartość jest dla badaczy raczej znikoma. Próby ostatecznego zamknięcia science fiction w sztywnych ramach trwają już od dziesięcioleci i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie ktoś osiągnął w tej mierze sukces. Aby zrozumieć ten fenomen warto cofnąć się do lat 30-tych XX wieku i spojrzeć na pierwsze próby nazwania nowego, nieokiełznanego gatunku literackiego.

Termin "science fiction" po raz pierwszy* oficjalnie pojawił się na łamach czasopisma Science Wonder Stories, a podał** go Hugo Gernsback. Nakreślił on również nieco wcześniej (pismo Amazing Stories, 1926) charakterystyczne cechy tego nowego gatunku literackiego. Miały być to opowieści tworzone na podobieństwo twórczości Juliusza Verne'a, H.G. Wellsa czy też Edgara Allana Poe. Lektura sf dostarczać miała istotnej wiedzy na temat zjawisk, które "już jutro mogą stać się rzeczywistością"; miała być motorem zmian i służyć szeroko rozumianemu postępowi cywilizacji, dostarczając jednocześnie czytelnikom intelektualnej rozrywki.

Ta dość wyidealizowana wizja Gernsbacka nie od razu (oraz nie w całości) przyjęła się wśród innych wydawców. Przetrwał jednak jeden istotny element - opowiadania sf miały być osadzone twardo we współczesnej wiedzy naukowej. Znalazło to wyraz m.in. w istotnym sformułowaniu Johna W. Campbella w magazynie Astounding Stories. Stwierdził on, bowiem, że odpowiednio przedstawiona teoria nie tylko pozwoli wytłumaczyć, ale także przewidzieć przyszłe zjawiska. Taką upatrzył on rolę właśnie dla sf, stawiając ten gatunek obok ścisłych dyscyplin naukowych. W formie opowieści zawarte miały być przypuszczenia, dotyczące potencjalnych rezultatów naukowych fenomenów oraz ich wpływu na ludzkość.

Niestety, forma powstającej dynamicznie 'nowej twórczości', wbrew ambitnym założeniom, prezentowała sobą dość mierny poziom - tak estetyczny (karykaturalne grafiki na okładkach), jak i merytoryczny (brak oparcia w nauce i mierna wartość intelektualna). Zaowocowało to wzrostem niechęci krytyków*** i co coraz wyraźniejszej izolacji sf od reszty 'szarego' świata. Popularną tendencją stało się przedstawienie w opowieści odkrycia o charakterze 'naukowym' - w rzeczywistości dość naiwnie sprecyzowanego jako coś, co autor wyobraża sobie jako możliwe w nauce.

Gdy fenomen sf zaczął zataczać coraz szersze kręgi, jego definicją zaczęły zajmować się coraz bardziej szanowane nazwiska, wcześniej niezwiązane z rozwijającym się gatunkiem. Owocem tych gdybań były artykuły m.in. Judith Merril, która pożyczyła od Roberta A. Heinleina termin "speculative fiction". Pisała ona, iż tego typu opowieści mają na celu rozwój poznania oraz nauczanie poprzez przewidywania, analogie czy hipotezy na temat natury wszechświata, człowieka, rzeczywistości. Widać z tego jasno kierunek, jaki obrało sf - miały to być spekulacje przy użyciu tradycyjnych naukowych metod poznawczych, przy jednoczesnym odejściu od nauki jako takiej. Definicja pani Merril obejmuje tym samym swoim zasięgiem opowiadania opisujące zmiany społeczne, niekoniecznie oparte na rozwoju naukowym.

Późne lata 50-te i początek 60-tych przyniosły ze sobą dość wyraźny podział utworów sf. Przytłaczająca ich większość, szczególnie ta tworzona w USA, rozgrywała się w przyszłości. Przodował tu głównie E.E. "Doc" Smith, autor serii opowiadań Lensman. Było to tzw. "genre sf", tworzone przez autorów świadomie czerpiących ze standardów (niezbyt wysokich) ustalonych przez czasopisma groszowe. Cokolwiek z boku zaś, wyrastała odrębna gałąź tego gatunku - tzw. "mainstream sf", pisana zazwyczaj przez twórców luźno związanych z sf, którzy albo nie byli świadomi istnienia konwencji narzucanych w genre sf, albo też zdecydowali się je zignorować. Była to proza ambitna, skierowana do czytelnika dojrzałego (np. 1984 George'a Orwella), którą prawdziwy fan 'prawdziwego' sf niemal otwarcie gardził (być może dlatego, że wykraczała poza jego ambicje czytelnicze).

W latach 60-tych nowa tendencja, która przybyła z Wielkiej Brytanii, kazała dopatrywać się źródeł sf w literaturze światowej XIX wieku, odbiegając tym samym od popularnego ówcześnie twierdzenia, jakoby science fiction było fenomenem pochodzenia czysto amerykańskiego. Odzwierciedleniem nowego podejścia było powstanie bardzo wypływowej definicji autorstwa Briana Aldissa. Stwierdził on, iż sf jest wyrazem dążenia człowieka do samo-definicji, do określenia swojej roli we wszechświecie, które znajdzie odzwierciedlenie w obecnym stanie wiedzy naukowej. Prawdziwą lawinę komentarzy wywołało jednak wskazanie powieści gotyckiej jako bezpośredni pierwowzór science fiction. Jako pierwszą powieść sf, Aldiss wskazał Frankensteina Marry Shelley. Trudno o trafniejszy wybór: z jednej strony tajemnicze monstrum, którego powstanie było możliwe dzięki eksperymentalnej technologii; z drugiej strony science fiction jako połączenie konwencji grozy oraz wpływów rewolucji przemysłowej i naukowej początków XIX w. Analogie nasuwają się same.

Próby opisania fenomenu sf podjęte przez środowiska akademickie przypadły na lata 70-te XX w. W tym czasie granice oddzielające szeroko pojętą twórczość science fiction od (jak się okazało dość bliskiego jej) gatunku fantasy zaczęły się zacierać, głównie dzięki brytyjskiej powieści sf (The Final Programme Michaela Moorcocka). Ponownego wytyczenia 'grubej kreski' podjął się Peter Nicholls, który różnicę dostrzegł w fakcie, iż sf, niejako z definicji, musi przestrzegać wytycznych prawa naturalnego. Fantasy natomiast może (i zazwyczaj tak się dzieje) prawa te zawiesić, głównie z uwagi na to, że tu świat oparty jest o element nadnaturalny. Niestety, podobne sformułowania (m.in. Darko Suvina) nie ustrzegły gatunku sf od 'katastrofy', jaką było połączenie go z fantasy na rynku wydawniczym. Bardzo szybko okazało się, że kryterium pieniądza ma o wiele większą wartość, niż jakakolwiek teoria. W rezultacie, znaczek SF coraz częściej zaczął pojawiać się na okładkach książek, które na takie miano nie zasługują.

Nie ma jedynej, właściwej, poprawnej definicji science fiction. Wielu badaczy problemu uważa, że dzieje się tak, gdyż sf tak na prawdę nie musi być de facto gatunkiem literackim. Daleko sf do tworu jednolitego, powstało ono z połączenia wielu różnych gatunków. Jednak, to właśnie ta niesamowita różnorodność, niespotykana zdolność adaptacji i asymilacji, stanowi jego siłę i niczym magnes przyciąga doń rzesze fanów, którzy w poczuciu zdumienia chłoną kolejne kartki powieści. A to chyba najważniejsze.

Łukasz "Miagi" Młotkowski

Warto przeczytać:
- Brian Aldiss - "Trillion Year Spree" (1988)
- James Gunn - seria "The Road to Science Fiction" (1977-82; w Polsce - "Droga do Science Fiction", 1985-88)
- John Clute, Peter Nicholls - "The Encyclopedia of Science Fiction" (1999)




* To nie do końca prawda. Brian Aldiss ustalił datę pierwszego pojawienia się terminu science ficion na rok 1851. Konieczne są jednak pewne uproszczenia, w przeciwnym razie miast dwóch stron tekstu otrzymacie, drodzy Czytelnicy, tych stron dwadzieścia (samego wstępu).
** Zaproponował on wcześniej jeszcze termin "scientifiction", który jednak nigdy nie zaskarbił sobie przychylności czytelników i do dziś zyskał pejoratywne zabarwienie.
*** Dla niektórych badaczy, działalność Gernsbacka i mnożące się za jego przykładem czasopisma to największa katastrofa, jaka spotkała gatunek sf.



figurki star wars   |   holonet.pl  |  501st.pl  |  śmieszne obrazki  |  koszulki  |  sitodruk  |  statki kosmiczne 


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2009




Współpracujemy z...
Serwis filmowy dla snobow
Starwarsy.pl
Sluis Van
Star Wars Extreme
Polish Garrison - The 501st Legion
Bastion
Star Wars Universe
Jaroslaw Spychala, LEGO-LOGOS