Select Page

Autor: Wojtek Wiśniewski

25 – And I quote…

Dziś przyznać się muszę, że weny kompletnie nie miałem, a jej resztki przeznaczone zostały na kolejny artykuł, który pewnie niebawem na Interii opublikuję, a który dotyczyć będzie najlepszych, najsłynniejszych czy najważniejszych cytatów z Gwiezdnych Wojen. Także dziś zamiast wpisu, w którym będę się produkował o nie wiadomo czym, pytanie do Was – który cytat jest waszym ulubionym? Ja mam w gruncie rzeczy dwa. Pierwszy to właściwie cała rozmowa Vadera z Obi-Wanem, podczas ostatniego ich starcia w dokach Death Stara poczynając od słów – „The circle is now complete…” Drugi, to wciąż A New Hope, Han Solo o jego „You’re...

Czytaj więcej

26 – Świeckie tradycje

Zawsze uważałem ,że tradycje, czy te dawne, nieco skostniałe, czy te tak zwane nowe, świeckie, to w gruncie rzeczy bardzo istotna kwestia i wartość godna pielęgnacji. Tym bardziej smuci mnie i boli, gdy jakieś moje małe, lubiane tradycje odchodzą do lamusa, a ja zdaję się być jedyną osobą, której zależy na ich zachowaniu. Wspominam o tym, bo dziś było El Clasico (dla niewtajemniczonych – to jeden z najważniejszych meczy sezony piłkarskiego i prawdziwa uczta dla fanów na cały świecie, w której mierzą się odwieczni rywale – FC Barcelona i Real Madryt), który zawsze oznaczał jedno – spotkanie i oglądanie...

Czytaj więcej

27 – Tymczasem w dorosłym życiu

Tajemnicą poliszynela jest fakt, iż do mej pracy miłością nie pałam i poza najbliższym towarzystwem w pokoju nie ma ona praktycznie żadnych plusów. Jest tak ambitna i rozwojowa, że sprostać powinna jej nieźle wytresowana małpa. Pracodawca mnie rozpieszcza (po kilku latach pracy dostałem w końcu pierwszą podwyżkę rzędu 50 zł) i szanuje (odpowiedzieć na kolejne podanie o podwyżkę nawet nie raczył), więc i ja szanuję jego, a poziom mego zaangażowania do mego zadowolenia jest wprost proporcjonalny. Co prawda w chwilach zwątpienia i po kolejnych opowieściach znajomych zaczynam wierzyć, że dobry i szczodry pracodawca jest niczym Yeti – każdy o...

Czytaj więcej

28 – Fallout trooper

Dziś, kiedy co drugi post przewijający się na moim fejsiku przedstawia okładkę Star Wars Battlefront, nikt z fanów SW nie mówi praktycznie o niczym innym, ja stwierdzam, że w kwestii gier mam poważne braki. Wspominałem już kiedyś, że z tych dziejących się we wiadomym uniwersum grałem (z niemałą przyjemnością) tylko w KOTORa, a nawet nie wprowadzając tego ograniczenia, były tylko dwie gry (mowa o erze post amigowej), które porwały mnie i wciągnęły bez reszty fundując przynajmniej kilka nieprzespanych nocy. Jedną z nich był Max Payne, głównie dlatego, że przestrzeliwanie się przez niemal nieskończone zastępy bandziorów, nigdy nie było tak...

Czytaj więcej

29 – Rainbow Dash

Dzisiejsza tęcza jest absolutnie bez żadnych podtekstów! Pojawiła się, bo dzisiejszego dnia tęcze na niebie pojawiały się co i rusz. Zresztą dziwny był to dzień i niczym ta tęcza – wiele miał odcieni, nastrojów i kolorów. Zaczęło się miło i sympatycznie, bo choć o bardzo barbarzyńskiej porze wychodziłem na pole po raz pierwszy, to temperatura zgotowała bardzo miłą niespodziankę, dzięki czemu nawet deszczyk był przyjemny. A jak do tego doszło jeszcze niczego sobie słoneczko, to niebo dodatkowo poprawiło nastrój pięknymi tęczami. No ale niestety wszystko co dobre, szybko się kończy i zamiast podziwiać cuda przyrody, trzeba było dobrowolnie, ale...

Czytaj więcej

NAJNOWSZE KOMENTARZE

Pin It on Pinterest