Tytuł: Star Wars Komiks 5/2016
Scenariusz: Kieron Gillen, Jason Aaron
Rysunki: Salvador Larroca, Mike Deodato
Historia: Vader Down (Osaczony Vader)

14591812_10154223503834652_1520258269301458539_n

Najnowszy Star Wars Komiks przynosi nam pierwszy i jak na razie jedyny cross-over tytułów wchodzących w skład komiksowego uniwersum Star Wars. Nie jest to co prawda zbyt rozbudowany cross-over, ale biorąc uwagę ograniczoną ilość serii musiało wyglądać to tak, a nie inaczej. Ale jak na pierwszy raz nie było na pewno źle, a Vader Down, bo tak zatytułowana była historia, wypadła naprawdę nieźle.

Na wstępie zaznaczyć trzeba, że fabularnie nie ma tutaj żadnych fajerwerków, a historia jest w gruncie rzeczy dość przewidywalna. Jak nietrudno się domyślić, skupia się ona na postaci Dartha Vadera, który tropiąc Luke’a trafia na planetę Vrogas Vas… oraz ogromną koncentrację rebelianckich sił odbywających tam ćwiczenia, które z wraz z szybkim kurczeniem się, z myśliwego stają się zwierzyną.

Brzmi to bardzo prosto i w sumie niezbyt interesująco, ale jeśli dodać do tego ulubionych bohaterów Sojuszu Rebeliantów (farmera, szmuglera, futrzaka, dwa droidy i pewną wojowniczą księżniczkę), doktor Aphre i jej dwóch blaszanych psychopatów, łowców nagród, oraz „stworzoną” na rozkaz Palpatine’a alternatywę dla Vadera, to robi się już naprawdę ciekawie, a momentami wręcz epicko.

Cała historia unaocznić może też niedowiarkom prawdziwą potęgę Dartha Vadera, o której tak naprawdę sporo zawsze słyszeliśmy, ale nigdy (przynajmniej w nowym kanonie) nie widzieliśmy. Widzimy też dlaczego, Vader faktycznie był prawdopodobnie najlepszym pilotem swoich czasów.

Jak więc widzicie dzieje się tam naprawdę dużo, a akcja nie zwalnia właściwie nawet na moment, a do komiksu mam w sumie tylko dwa zastrzeżenia. Pierwszym z nich jest bardzo nierówne rysunki. O ile części ilustrowane przez Mike’a Deodato z reguły wyglądają świetnie, tak niestety te, za które odpowiadał Salvador Larroca wypadają dużo gorzej, bo szczególnie rzuca się w oczy zestawiając wszystkie części historii w jednym wydawnictwie.

Drugie zastrzeżenie dotyczy już samej historii, a konkretniej jej zakończenia, które na tle wszystkich innych wydarzeń pozostawia pewien niedosyt i uznane może być za mało klimatyczne. Oczywiście wiadomym było, że nikt z „mainów” polowania na Vadera nie przypłaci życiem, ale wolałbym coś bardziej znaczącego, niż powrót w gruncie rzeczy do status quo.

Tym niemniej nikt, kto po komiks sięgnie rozczarowanym być nie powinien, bo dostarcza on świetniej rozrywki w starwarsowym stylu.