Tytuł: Star Wars 024

Scenariusz: Jason Aaron

Rysunki: Jorge Molina

Historia: The Last Flight of the Harbinger, part IV

Star Wars 024

Przyznam szczerze, że na komiks Star Wars 024 czekałem z ogromną niecierpliwością, szczególnie od momentu, gdy ujawniona została jego okładka. Zapowiadała ona rewanżowy pojedynek pomiędzy Lukiem Skywalkerem, a jego jednorazowym nauczycielem fechtunku, Sierżantem Kreelem aka Gamemasterem. Ale okazało się to być tylko wisienką na torcie, którym była konfrontacja Scar Squadronu z dowódcami rebelianckich terrorystów, lub jak kto woli, bohaterami Sojuszu.

I zdecydowanie ona nie rozczarowała. Scar Squadron ponownie potwierdził, że jest w doskonałej formie. Ale o dziwo, rebeliancka wierchuszka, pomimo że zepchnięta do głębokiej defensywy, była się im w stanie przeciwstawić. A jeszcze lepsze jest to, że każde z indywidualnych starć dalekie jest wciąż od rozstrzygnięcia, więc i kolejnym numerze dziać powinno się sporo. Szczególnie, że teatr działań odwiedzi jeszcze jeden, niezapowiedziany gość, który diametralnie zmienić może obraz sytuacji.

Zmiana ta, przynajmniej dla nas, czytelników, może być tylko na lepsze, choć już teraz znów jest świetnie. Mnóstwo akcji, kontynuacja świetnej interakcji pomiędzy Leią i Hanem, Sana czekająca na swoją chwilę chwały, kilka naprawdę epickich ujęć, oraz rysunki, które mając do dyspozycji większą ilość szturmowców, nie kłują już w oczy zbyt dużą ilością pokracznych twarzy. No i oczywiście sierżant Kreel i jego Scar Squadron, którzy stali się moimi absolutnymi faworytami i uważam, że jeśli wkrótce nie dostaną swego własnego komiksu, będzie to karygodnym marnotrawstwem!

Mimo to, po kolejnym numerze spodziewam się jeszcze więcej, niż po Star Wars 024. Zresztą The Last Flight of the Harbinger” już teraz jest dla mnie chyba najlepszą historią nowego, komiksowego kanonu, a po jej konkluzji powinna ona konkurencję zdystansować jeszcze bardziej! Mam jednak nadzieję, że Jason Aaron nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i będzie się starał przebić dotychczasowe dokonania.

Zachęcam oczywiści też do lektury poprzednich numerów:

No i jeszcze oczywiście warianty okładek:

14695324_1100495656732123_6118244374287203955_n

14729344_1100495683398787_7914123369399369881_n

14717261_1100495716732117_8201744101773168616_n