Rocznica wykupienia Lucasfilm przez studio Disney’a jest świetną okazją, by podsumować minione cztery lata i przyjrzeć się temu, co działo się w tym czasie w Odległej Galaktyce. Bardzo ogólnymi przemyśleniami już się z Wami, jako redakcja, podzieliliśmy, czas więc na omówienie poszczególnych mediów. Na początek komiksy Star Wars

Oczywiście to, co najważniejsze, przyszło już na początku. Można powiedzieć, że komiksy Star Wars wróciły do domu, a mianowicie do wydawnictwa Marvel, w którym zaczynały swój żywot. Transfer taki był oczywisty, bowiem słynne wydawnictwo komiksowe, także należy do Disney’a, a jako lider rynku, do pracy nad nowymi tytułami mógł skierować twórców znanych i uznanych.

I tak też się stało, a pierwszy numer serii Star Wars, który zadebiutował 14 stycznia 2015 roku, niemal z miejsca stał się bestsellerem i jednym z najlepiej sprzedających się komiksów wszech czasów. A i kolejne numery radziły sobie całkiem nieźle, a co ważniejsze, trzymały stały, dobry poziom.

komiksy Star Wars

Star Wars 001 – najlepiej sprzedający się komiks XXI w. (ponad milion egzemplarzy)

Nie gorzej radziła sobie druga z regularnych serii – Darth Vader, która z czasem zyskała sobie chyba jeszcze więcej oddanych fanów, niż seria „główna”. Aczkolwiek trudno się temu dziwić, wszak Mroczny Lord od zawsze należy do ulubieńców fanów, a Kieron Gillen (autor serii) stworzył też świetną i wyjątkowo rozrywkową galerię nowych postaci, które nie raz „ciągnęły” historie.

komiksy Star Wars

W serii Darth Vader zadebiutowały nowe gwiazdy – Doctor Aphra i jej dwa wyjątkowe droidy – Triple Zero oraz Bee-Tee

Niejako na uboczu znajdowała się ostatnia z regularnych serii – Kanan (nazwana początkowo Kanan: The Last Padawan), czyli przygody znanego serialu Rebelianci (innej, disney’owskiej nowości) „kowboja Jedi”.

komiksy Star Wars

Od serialowego tie-in, do całkiem przyzwoitego komiksu, taką drogą przeszła seria Kanan

Dziś o serii Kanan niemal już zapomnieliśmy, a i Darth Vader powiedział niedawno ostatnie słowo (przynajmniej komiksowe). Uniwersum Star Wars (i portfolio Marvela) nie znosi pustki jednak, dlatego też dziś, poza serią Star Wars, regularnie ukazuje się także Poe Dameron (będąca niestety na razie rozczarowaniem), a na grudzień zapowiedziana jest kolejna, wyjątkowa premiera.

A dlaczego? Ano dlatego, że „Doctor Aphra”, to pierwsza w nowym, komiksowym kanonie seria poświęcona oryginalnej, nieznanej wcześniej postaci. Dla niewtajemniczonych, to właśnie jedna z tych świetnych, nowych postaci, która zadebiutowała w komiksie Darth Vader i od razu zaskarbiła sobie serca fanów.

Oczywiście nie samymi „regularami” żyją komiksowi fani, a Marvel zafundował nam także już całkiem sporo mini serii. Były to następujące tytuły: Princess Leia, Lando, Chewbacca, Obi-Wan & Anakin, Han Solo, a także Shattered Empire i one-shot C-3PO. Widzimy zatem, że jak dotąd mini serie skupiały się głównie na postaciach najbardziej znanych i lubianych, aczkolwiek mam wielką nadzieję, że i tutaj twórcy pójdą w końcu także w w stronę postaci oryginalnych, jak na przykład rewelacyjny SCAR Squadron, czyli elitarny oddział szturmowców do zadań specjalnych.

Niestety ktoś, nie wiem, czy w Marvelu, czy w Lucasfilm, czy bezpośredniu i Disney’a, wpadł na „wspaniały” pomysł wydania także komiksowej adaptacji Przebudzenia Mocy. Już książkowa wersja była bardzo słaba, ale zasadności wydania jeszcze wersji komiksowej, która do historii nie wniosła absolutnie nic nowego, kompletnie nie rozumiem. A raczej rozumiem, tylko nie pochwalam, bo wcześniej tak ewidentne „skoki na kasę” się nie zdarzały. Dlatego też tej jednej jedynej rzeczy absolutnie nie polecam.

Ale przechodząc dalej, należy jeszcze wspomnieć pierwszy, jak dotąd jedyny, a przy tym niezbyt obszerny crossover, który zdarzył się starwarsowym seriom, a mianowicie Vader Down! Nie był on raczej nastawiony na wielki rozwój fabularny, a raczej na czystą, nieskrępowaną niczym (momentami ze zdrowym rozsądkiem włącznie) zabawę i stanowił dobrą rozgrzewkę, przez kolejnymi tego typu wydarzenia, których pojawienie jest raczej tylko kwestią czasu.

komiksy Star Wars

Vader Down! – pierwszy crossover w nowym, komiksowym kanonie

I tak właśnie prezentowały się w telegraficznym skrócie minione cztery lata w odniesieniu do komiksów. Można powiedzieć, że twórcy po nowym gruncie poruszali się na razie dość ostrożnie. Historie skupiały się przede wszystkim na postaciach znanych i lubianych, a fabuła często dopowiadać miała i wypełniać luki istniejące pomiędzy poszczególnymi epizodami filmowymi.

Nie ma w tym nic złego, bo dostaliśmy kilka naprawdę świetnych komiksów, ale odważniejsze czerpanie z innych czasów zaowocować jeszcze lepszymi historiami i większą ilością nowych, oryginalnych postaci. Bo te, jak pokazuje przykład Doctor Aphry, są tym, co tygrysy lubią najbardziej.

A Wy jakie komiksy chcielibyście jeszcze przeczytać i jak oceniacie minione lata pod egidą Disney’a?