Niedawno na sklepowe półki (a także do mojej kolekcji oraz na konkurs >>) trafił drugi tegoroczny numer Star Wars Komiks, a w nim historia zaprezentowana w mini serii Lando oraz dokończenie mini serii Shaterred Empire.

Pierwsza z nich jest starwarsową odpowiedzią na Ocean’s Eleven, a tytuł Lando’s Six byłby jak najbardziej adekwatny, nawet jeśli szósty członek ekipy był nieplanowany i pojawił się niejako przypadkiem.

Historia tak skonstruowana miała naprawdę ogromny potencjał i pomimo tego, że Lando niezbyt pasuje mi na włamywacza (bardziej widziałbym w takiej roli Hana), to od samego początku mnie ona wciągnęła i jej rozwój śledziłem z dużą przyjemnością. Nawet pomimo tego, że już na etapie kompletowania ekipy (który przy tego typu historiach bardzo lubię) coś zaczęło szwankować.

Przedstawienie postaci było bardzo pobieżne, a sam „włam” odbył się niemal niepostrzeżenie i dopiero jego reperkusje okazały się dość interesujące. Oczywiście nie mogło się obyć bez zaangażowania ze strony Imperium czy łowców nagród. Jednak koniec końców, Lando, dzięki umiejętnościom, których mogliśmy nie być świadomi, jak i tych, które rozsławiły go w całej galaktyce, jakoś wychodzi na przyszłość, aczkolwiek nie bez strat w ludziach i sprzęcie.

Historia ta okazała się lektura całkiem rozrywkową, choć cały czas boli mnie jej niewykorzystany potencjał, oraz uproszczenia, które zastosować musiał autor – Charles Soule – by utrzymać opowieść w ryzach.

Kontynuacja Shattered Empire miała do zaoferowania czytelnikowi dokładnie to samo, co jej poprzednia część – świetne rysunki i fabularną wydmuszkę. Autor tej serii – Greg Rucka – uznał najwyraźniej, że gościnne występy najbardziej znamiennych postaci Oryginalnej Trylogii poparte prezentacją rodziców jednego z głównych bohaterów Przebudzenia Mocy wystarczą, by uczynić z komiksu hit. W moich oczach założenie było z gruntu błędne, a Shattered Empire okazało się zupełnie niepotrzebnym dodatkiem do nowego kanonu.

Mimo to Star Wars Komiks 2/2016 oceniam na 7/10, bo w sumie miło spędzić można przy nim czas.