Scenariusz: Kieron Gillen
Rysunki: Salvador Larroca
Historia: The Shu-Torun War, part IV

Dziewiętnasty numer serii Darth Vader, to jednocześnie konkluzja historii The Shu-Torun War i powiem szczerze, że chcąc ją ocenić, mam bardzo twardy orzech do zgryzienia, a to dlatego, że ostatni jej akt czytało mi się z dużo większą frajdą, niż poprzednie.

Co dziwne, niewiele się od ostatniego numeru zmieniło, ale o ile poprzednie dwie części sprawiały wrażenie, jakby scenarzysta męczył się na każdym słowem, a ani historia, ani dialogi nie mogły nabrać płynności i lekkości, które stały się znakiem rozpoznawczym tytułu, tak tym razem Kieron Gillen wrócił na właściwe tory i najsłabszą z dotychczasowych historii zakończył przynajmniej w dobrym stylu.

Nie bez znaczenia pozostał tutaj też udział postaci drugoplanowych. Już w poprzednim numerze sygnalizowałem, że „mianowana” przez Vadera królowa Shu-Torun stała się postacią bardzo interesującą, a gdy konkluzję całej historii mamy już za sobą, stwierdzam, iż mam nadzieję, że jeszcze kiedyś powróci ona do głównego, komiksowego nurtu Star Wars.

Formę odzyskał też Triple Zero, który staje się gwiazdą tego numeru i wynagradza czytelnikom swoje słabsze występy w dwóch poprzednich numerach. Niestety w przeciwnym kierunku poszedł Cylo i jego podopieczni. Abstrahuję już nawet od tego, że ciekawie się zapowiadająca Voidgazer ze sceny zniknęła całkowicie już po krótkim występie w pierwszej odsłonie historii, ale także bliźniaki Astarte oraz ich mocodawca w ostatnim numerze nie zasłużyli się praktycznie niczym.

A skoro już przy postaciach drugoplanowych jestem, to końcówka opisywanego komiksy przyniosła powrót jeszcze jednej, interesującej jednostki, a wraz z nią nadeszła zapowiedź bardzo interesujących wydarzeń, których powinniśmy być świadkami w następnym numerze.

I tak oto Darth Vader 019 przywrócił mi wiarę w całą serię, która została mocno nadwątlona przez ostatnie dwa numery. Co ciekawe, tym razem nawet rysunki Salvadora Larroci nie irytowały mnie tak mocno jak zwykle, a komiks jako calośc, z radością oceniam na znów wysokie 8/10.

A oto recenzje pozostałych części obecnej historii: