Scenariusz: Kieron Gillen
Rysunki: Leinil Yu

No i mamy kolejny annual, tym razem dla Dartha Vadera i kolejną historię stanowiącą zamkniętą całość. A w niej to, co widzieliśmy, zdawać by się mogło, już setki razy. Ot, mamy kolejny system (Shu-torun), który specjalnie niczym się nie wyróżnia. Ani to prestiżowy świat zaliczany do centrum galaktyki, ani też zabita dechami dziura w rodzaju Tatooine czy poznanej niedawno Jakku.

Wyróżniają ją tylko bogactwo w bliżej nieokreśloną rudę, która może nie jest dla Imperium surowcem ultrakluczowym, ale na tyle ważnym, że sam Darth Vader pofatygował się, by „zmotywować” monarchę Shu-torun do wzmożonych starań, by realizować założone przez Imperatora plany.

Jak można się domyślić, władcy nie specjalnie zależy na spełnianiu wygórowanych żądań Imperatora, więc postanawia zająć się jego emisariuszem. Jednak pomimo dużej determinacji i gotowości poświęcenia jednej ze swych córek, sprawa kończy się tak, jak można się tego było od początku spodziewać, a Vader pokazuje dlaczego nie należy go lekceważyć i dybać na jego życie.

Brzmi sztampowo, czyż nie? I tak też w sumie było, ale komiks uratowały niezawodne ostatnio droidy BeeTee i Triple Zero. Z reguły współpracują one z Doktor Aphrą, ale jak widać Vaderowi też podać mogą pomocną dłoń.. czy wyrzutnię rakiet.

Bardzo dobrze wypadły też rysunki Leinila Yu, który do bohaterów komiksowych ma niekiedy zbyt surową kreskę, jednak do ilustrowania historii ze świata Star Wars nadaje się moim zdaniem idealnie.

Ocena: 5/10